Wyobraź sobie przyczepę kempingową, która mieści się na każdym parkingu, zimuje w twoim garażu i mimo to oferuje wszystko, czego potrzebujesz na campingową przygodę. Brzmi zbyt pięknie, żeby było prawdziwe? Nie u Kuckoo Camper.
Nele spotkała na targach Caravan Salon w Düsseldorfie Petera Schneewolfa, jednego z założycieli i dyrektorów małej manufaktury, której podejście trafia dokładnie w ducha czasu. Bo czasami mniej naprawdę znaczy więcej.
Spis treści
Rozwój zamiast masowej produkcji
Za Kuckoo stoją pasjonaci kempingu z jasną wizją: Peter Schneewolf, Daniel Blum i Simone Gärtner prowadzą firmę razem. Swoje pojazdy rozwijają całkowicie samodzielnie w Badenii-Wirtembergii. Pierwsze dwa do trzech egzemplarzy każdej serii powstają na własną rękę, zanim zaczną szukać partnerów do produkcji seryjnej.
Powód jest równie szczery, co sympatyczny: Peter nie chce prowadzić wielkiej fabryki, woli majsterkować, rozwijać i osobiście doradzać klientom. Przy ograniczeniu do około stu pojazdów rocznie własna produkcja wiązałaby się ze sztywnymi procesami i operacyjnym stresem, który nie pasuje do filozofii firmy.
Mimo to zespół kładzie ogromny nacisk na produkcję w Niemczech. Peter podkreśla, że ma dzieci i chce, żeby także przyszłe pokolenia znajdowały tu pracę. Produkcja za granicą nie wchodzi więc dla Kuckoo w grę. Takie podejście ma swoją cenę, ale gwarantuje trwałą jakość manufaktury.
Dwa modele, jedna filozofia
Obecnie Kuckoo oferuje dwa modele podstawowe:
Bruno: Pionier z drewna z żywiczną/powlekaną powierzchnią, masą własną ok. 630 kg i ciepłym klimatem wnętrza.
Max: Kompaktowy, zwinny minicamper z trwałą konstrukcją kanapkową z laminatu GFK i termoizolowanymi oknami.
Oba wozy mają podobną powierzchnię podłogi i mieszczą się poniżej magicznej granicy 750 kg (dopuszczalna masa całkowita). To oznacza: oba modele można w Niemczech ciągnąć zwykłym prawem jazdy kategorii B, a dzięki niskiej wadze idealnie nadają się do małych samochodów ciągnących i aut elektrycznych.
Przy wymiarach niewiele poniżej 2 metrów wysokości (ok. 1,98 m), szerokości ok. 1,93–1,98 m i długości całkowitej ok. 4,30–4,40 m, przyczepy Kuckoo bez problemu mieszczą się w zwykłych garażach, garażach podziemnych i na standardowych miejscach parkingowych.
Prawdziwym hitem modelu Max jest zaprezentowany na targach podnoszony dach w stylu California. Można go z łatwością podnieść, uzyskując pełną wysokość stojącą w całym pojeździe. Oprócz zupełnie nowego wrażenia przestrzeni, rozszerza to liczbę miejsc do spania w Maxie do nawet 4 osób.
Świadoma redukcja: dlaczego mniej techniki daje więcej swobody
To, co wyróżnia przyczepy Kuckoo, to świadoma redukcja:
brak zamontowanej na stałe instalacji gazowej
brak stałego systemu wodnego
brak skomplikowanej elektroniki pokładowej
Zamiast ciężkiej techniki Kuckoo stawia na sprytne, mobilne rozwiązania. Sercem konstrukcji jest wysuwana kuchnia w szufladzie, z której można korzystać zarówno na zewnątrz, jak i wygodnie z łóżka.
O prąd na żądanie dba kompaktowa stacja zasilania (np. od EcoFlow) do oświetlenia i ładowania smartfona. Do wody i gotowania służą mobilne rozwiązania z kanistrami i kartuszami.
Offroadowy wygląd czy prawdziwa zdolność terenowa?
Charakterystyczny offroadowy wygląd z oponami typu all-terrain, solidnymi błotnikami, po których można chodzić, i skosem z tyłu, pierwotnie pomyślany był jako element designu. Że camper potrafi więcej, udowodnił klient, który swoim Kuckoo przejechał 7000 kilometrów w terenie przez Oman.
Peter jasno jednak zaznacza: ekstremalne wspinanie się po skałach zostawia się samochodowi ciągnącemu. Do dróg w Norwegii, na Korsyce czy tras w słabym stanie Kuckoo jest jednak świetnie przygotowany. Kto szuka jeszcze większego komfortu na złych drogach, może opcjonalnie zamówić niezależne zawieszenie kół z amortyzatorami.
Manufaktura ma swoją cenę
Dzięki modułowej konstrukcji dostępne są różne poziomy wyposażenia:
Max (surowa konstrukcja / pusty): Od 17 500 euro dla tych, którzy chcą wykończyć wnętrze samodzielnie.
Max (pełne wyposażenie): Około 32 000 euro.
Średnia cena sprzedaży: Większość klientów wybiera wyposażenie w przedziale 25 000–26 000 euro.
(Uwaga: drewniany Bruno startuje cenowo od 19 990 euro).
Pełne wyposażenie w modelu Max obejmuje nowy podnoszony dach, modułową zabudowę meblową z otwartymi i zamkniętymi schowkami, wysuwaną kuchnię, szafę na ubrania, łóżko oraz przytulną, filcową wykładzinę wnętrza.
Nie ma stałej toalety. Peter poleca przenośną toaletę separującą (np. w zewnętrznym namiocie prysznicowym), żeby część sypialna w mini-przyczepie pozostała higieniczna i przyjemna.
Zapowiedź: „Emma” wciąż czeka na swój start
Dla oszczędnych i minimalistów zespół pracuje nad kolejnym modelem: Emma. Peter żartuje wprawdzie, że Emma obecnie „utknęła w kanale rodnym”, ale premiera rynkowa planowana jest na przyszły rok. Emma będzie jeszcze mniejsza, prostsza i tańsza – rodzaj przytulnego „namiotu na kołach” w designie Kuckoo, ze sprawdzoną wysuwaną kuchnią.
Podsumowanie: camping sprowadzony do tego, co najważniejsze
Przyczepy Kuckoo pokazują, że mniej często znaczy więcej. Dzięki przemyślanej lekkiej konstrukcji, dużej elastyczności, prawdziwemu rzemiosłu z Niemiec i rezygnacji z awaryjnej techniki pokładowej, trafiają w gusta wszystkich, którzy szukają niewymuszonej wolności.
Jeśli jesteś na Caravan Salon w Düsseldorfie, znajdziesz zespół Kuckoo w hali 10 na stoisku D55. Więcej informacji znajdziesz na www.kuckoo-camper.de. Chcesz posłuchać całej rozmowy Nele i Petera Schneewolf? Odcinek znajdziesz tutaj:
Podcast · Odcinek 427
Caravan Salon live: Mini-Wohnwagen von Kuckoo - kompakt, offroadig und kuschelig










0 Kommentare
Noch keine Kommentare — sei die/der Erste und teile deine Erfahrung!
Danke!
Dein Kommentar wartet auf Freischaltung und erscheint, sobald er moderiert wurde.